Polecane

Plan Miejscowy Osi Saskiej – jak go ugryźć?

Miasto rozpoczęło planowanie starego centrum Warszawy. Możemy składać uwagi, na podstawie których urząd będzie rysował plan.

To potężny kawał Śródmieścia, w bezpośrednim sąsiedztwie Krakowskiego Przedmieścia, z placami Piłsudskiego, Teatralnym, Bankowym, z Ogrodem Saskim. Trudno o ważniejsze miejsce w Wawie i w Polsce. Zanim przystąpimy do sporządzania planu miejscowego dla tego terenu podyskutujmy czego właściwie chcemy. Dzisiaj o Osi Saskiej.

Oś Saska – z czym to się je?
Oś Saska, Oś Saska – wszyscy powtarzają to jak zaklęcie. Nawet w nazwie planu jest ta Oś Saska. Tylko czy wszyscy wiedzą o co cho? Przed wiekami sprawa była jasna, bo wzdłuż Osi był zorganizowany kawał miasta. Po lewej i po prawej budynki, które stanowiły swoje lustrzane odbicia. Oś Saska była osią symetrii, która dzieliła układ urbanistyczny na dwie identyczne połowy – nie tylko Pałac Saski można było podzielić na pół i dwie połówki odpowiadały sobie idealnie.

Pałac Saski wraz z propozycją kształtu nowych oficyn (fot. Grupa M20)
Pałac Saski wraz z propozycją kształtu nowych oficyn (fot. Grupa M20)

Również dwie oficyny Pałacu stojące naprzeciwko siebie były jak dwie połówki jabłka. Po drugiej stronie Pałacu, w Ogrodzie aleje i alejki też tworzyły system idealnie symetryczny wzdłuż tej samej osi. Po drugiej stronie Ogrodu Oś organizowała według tej samej zasady zespół budynków wojskowych.

Jak to wygląda dzisiaj
Dzisiaj po tym założeniu została nazwa i resztki. Nie ma ani Pałacu Saskiego, ani jego oficyn. Zamiast nich jest wielki pusty wygon. Hotel Europejski i budynek Garnizonu Warszawa to relikty tego założenia. Za placem Za Żelazną Bramą, w poprzek Osi stoi Pałac Lubomirskich – przekręcony na rolkach wiosną 1970 roku, tak żeby „złapał” oś. Za nim stoją dwie hale mirowskie i jeszcze dalej, już za Jana Pawła II stara remiza strażacka i kościół św. Boromeusza. Wszystkie te miejsca łączy jedno: zaniedbanie.

Plac Piłsudskiego - stan obecny
Plac Piłsudskiego – stan obecny

W latach siedemdziesiątych na Osi, ale przy Krakowskim Przedmieściu postawiono w krzakach pomnik Prusa, w latach dziewięćdziesiątych pomnik Piłsudskiego, w dwutysięcznych płytę z brązu na której jest zaznaczona oś i wyrysowane całe założenie tak jak wyglądało w XVIII wieku.
Nie chodzi o to, aby na tej kresce poustawiać kolejne pomniki albo rzeźby, bo będą wyglądały jakby stały w kolejce po mięso. Nie na tym polegała Oś Saska. Jeżeli chcemy ją zachować, a raczej odtworzyć, to trzeba się zająć odtwarzaniem budynków, które stały wzdłuż Osi po obu jej stronach i tworzyły uporządkowane, symetryczne założenie osiowe. To boki tworzą oś, a nie kreska na nawierzchni.

Podstawowe pytanie to czy odbudowywać Pałac Saski? I czy sam czy z oficynami? A jeśli tak, to w jakim kształcie architektonicznym?

PRZYPOMINAMY

Tu możesz pobrać szablon wniosku do planu

Zobaczy wypełniony szablon na przykładzie naszego wniosku do MPZP Foksal

Sprawdzamy co się dzieje z planem Osi

Procedura uchwalenia planu trwa od ośmiu miesięcy. Dowiedzieliśmy się na jakim jest obecnie etapie.

Grupa M20 monitoruje powstawanie planu zagospodarowania otoczenia Osi Saskiej. Od samego początku, tzn. od pierwszej uchwały rady Miasta w tej sprawie, przez ogłoszenie o przystąpieniu do sporządzania planu, zbieranie wniosków, a teraz sporządzanie samego planu. Zapytaliśmy BAiPP na jakim etapie jest obecnie ta sprawa.

Biuro Architektury było tak uprzejme, że odpowiedziało na nasze pismo.

Informacja BAiPP o procedurze planu osi saskiej 14102014

Dowiedzieliśmy się, że wpłynęły 754 wnioski. To jest rekordowa liczba, prawdopodobnie żaden inny plan nie zebrał tak wielkiej liczby wniosków. Odbieramy to jako swój sukces. Zależało nam na tym aby tych wniosków było jak najwięcej i mieliśmy po temu dwie motywacje: jedna to po prostu ranga tej okolicy – najważniejszy obszar miasta powinien być planowany przy udziale mieszkańców. Druga motywacja była już mniej górnolotna. Po prostu zagotowaliśmy się z oburzenia kiedy dowiedzieliśmy się, że Urząd Miasta chciał załatwić uchwalanie planu po cichu i w jak najkrótszym czasie. A nam udało się zrobić wokół tego duży rozgłos, zaalarmowaliśmy media, zorganizowaliśmy debatę nad planem, a także udało nam się wydłużyć procedurę zbierania wniosków, tak aby wpłynęło ich jak najwięcej. Udało się.

IMG_3876
Udało się zrobić wokół planu duży rozgłos, zaalarmowaliśmy media, zorganizowaliśmy debatę nad planem, a także udało nam się wydłużyć procedurę zbierania wniosków

Po otrzymaniu wniosków zebrano je do kupy i zajął się nimi zespół projektowy, który zabrał się za ich pierwszą obróbkę – analizę w zakresie propozycji merytorycznych. Ten zespół projektowy to Miejska Pracownia Planowania Przestrzennego i Strategii Rozwoju – komórka wewnętrzna Biura Architektury. Jak wynika z pisma projektanci planu nie otrzymali wytycznych, zgodnie z którymi narysują plan. Sami sobie stworzą te wytyczne i z 754 wniosków wybiorą te, które z jakichś względów (kryteriów nie znamy) wydaja im się ciekawe.
Chcielibyśmy się dowiedzieć co to za kryteria, oraz jakie jakie inne wytyczne ustalają sobie projektanci. I o uzyskanie tej wiedzy będziemy się w BAiPP dobijać. Nie chcielibyśmy by praca setek, jeśli nie tysięcy warszawiaków poszła na marne.

Aktywizujemy, monitorujemy, wsadzamy stopę w uchylone drzwi

Właśnie minął termin składania wniosków do planu. Ten przedłużony termin (na nasz wniosek pani prezydent wydłużyła termin przyjmowania wniosków do 30 stycznia). Zdaje się, że sprawa miała być załatwiona po cichu – nie udało się. I mamy z tego powodu satysfakcję. Nastąpił nagły zwrot akcji: zawiadomiliśmy znajomych, stowarzyszenia, media i dzięki temu sprawa ujrzała światło dzienne, a nawet zainteresowanie składaniem wniosków przeszło nasze oczekiwania. Na zorganizowaną przez nas debatę na ten temat przyszły tłumy i dostajemy prośby o organizowanie następnych debat. Biuro Architektury otrzymało masę wniosków, a media poświęciły sprawie swój czas/łamy.

Pierwszy etap mamy za sobą i jest nienajgorzej. Teraz będziemy się przyglądać, dowiadywać, naciskać żeby sporządzanie planu było jawne.

UWAGA DEBATA!

W ten czwartek (16 stycznia 2014) o godz. 18tej razem z Państwemmiastem organizujemy debatę poświęconą powstającemu planowi zagospodarowania obszaru wokół Osi Saskiej. A na tym obszarze znajdują się m.in. Plac Piłsudskiego, Ogród Saski, fragment Marszałkowskiej, Plac Żelaznej Bramy, fragment Al. Jana Pawła II, Plac Bankowy, Plac Teatralny, Senatorska, fragment Krakowskiego Przedmieścia. Ważny obszar? No właśnie.

os

Plan Miejscowy to niemal konstytucja tego obszaru. Od niego zależy czy będą tu nowe wieżowce, czy place będą zabudowane albo czy będą parkingami, czy powstaną nowe ulice, a jeśli tak to którędy zostaną poprowadzone.
Dla nas jest niezwykle ważne nie tylko aby te rozstrzygnięcia zapadły w sensowny sposób, ale i żeby NGOsy i zwykli mieszkańcy nie czuli sie jak piąte koło u wozu w procesie powstawania planu najważniejsze części Warszawy.

Czego oczekujemy od tego terenu? Pomysły, zagrożenia i szanse.
Jakie jest znaczenie partycypacji społecznej w procesie powstawania planów miejscowych? Czy Urząd Miasta jest otwarty na udział mieszkańców w powstawaniu tego planu?

PRZYCHODŹCIE
Miejsce debaty: PAŃSTWOMIASTO, ul. Wł. Andersa 29 (sala na górze), czwartek 16 stycznia 2014, godz. 18.

Bankowy: plac kontra węzeł

Władze miasta ogłosiły przystąpienie do sporządzania planu miejscowego dla terenu Osi Saskiej. Tak się to urzędowo nazywa: przystąpienie do sporządzania. Dla nas oznacza to, że każdy będzie mógł zgłosić wniosek, a w nim zaproponować własny pomysł na zmianę w tej okolicy. Uwzględnią albo nie uwzględnią, ale próbować warto. Zachęcamy do sporządzenia własnego wniosku, a mniej pracowitych przynajmniej do wyrobienia sobie własnej opinii o sprawie. Dzisiaj o placu Bankowym.

bankowy 1

Plac Bankowy. O rany, tu dopiero jest dużo do zrobienia. Właściwie jest taki plac czy go nie ma? Bo na pewno jest szeroka ulica, a przy niej wielki węzeł przesiadkowy, orgia świateł sygnalizacyjnych i znaków drogowych, gigantyczne połacie asfaltu zagospodarowane przez niewyżytego malarza białych pasów i pasków oraz – a jakże – parking, i to solidny, po sam horyzont. To wszystko oczywiście sumuje się do słowa plac, bo w Warszawie termin plac oznacza właśnie sumę zjawisk komunikacyjnych.

Chaos i bałagan
Do tego dwie strony placu – zachodnia i wschodnia pasują do siebie jak pięść do nosa. Klasycystyczne pałace projektu Corrazziego, świetnie zharmonizowane, w jednym stylu, tej samej wysokości, nawet kolorystycznie powiązane, mają za sąsiada dwóch ignorantów rodem z PRL – typowy, kremowy, gomułkowski blok z wielkiej płyty, żywcem wyciągnięty z setek podobnych do siebie osiedli mieszkaniowych i wstawiony nie wiedzieć czemu akurat tutaj – w centrum miasta i zabytkową okolicę, oraz obłożony szkłem Błękitny Wieżowiec – pozostałość po wielkomiejskich, amerykańskich marzeniach jednego z urbanistów. Nawet względem siebie nie stoją w jednej linii, a o tworzeniu spójnej całości nawet nie ma mowy.

bankowy 3

Co może zmienić plan?
Wszystko. Plany miejscowe mają oparcie w Ustawie o Zagospodarowaniu Przestrzennym i zgodnie z nią mogą ustalać prawie wszystko: wysokość budynków, linie zabudowy, funkcje, przebieg jezdni itd. I to bez oglądania się na sprawy własnościowe. Ten brak ograniczeń powoduje, że jeśli podejść do sprawy śmiało, to można nawet całkowicie zmienić projekt zabudowy danego miejsca: podzielić plac na dwa, albo z kwadratowego zrobić trójkątny, odciąć od niego część i zaprojektować tam ulicę, albo odwrotnie: wyburzyć kilka budynków i dzięki temu włączyc ulicę w obręb placu, zadekretować przy nim wysokie nowoczesne budynki, albo niskie i nawiązujące do historii. Ten plac zmieniłby się zupełnie, gdyby odtworzyć przedwojenną ulicę Rymarską, albo np. po stronie północnej i południowej zaprojektować nowe budynki.
Oczywiście można też wykazać się podejściem mniej ambitnym i po prostu spisać w planie to, co jest tam obecnie – wtedy utrwala się stan istniejący i uniemożliwia się jego zmianę. I w praktyce często takie plany w Warszawie powstają. Złośliwcy nazywają je planami inwentaryzacyjnymi.
W przypadku placu Bankowego i chyba całego obszaru, którego ma dotyczyć ten plan trzeba najpierw przemyśleć którą opcję można i należy wybrać, bo stan obecny jest tak chaotyczny i daleki od tego w czym chciałoby się mieszkać, że każe zastanowić się z jednej strony czy chcemy ten bałagan i nijakość utrwalić, a z drugiej czy w tym stanie rzeczy w ogóle jest możliwe dokonanie większych zmian. Bo jeśli doprowadzać ten chaos do porządku, to co wyburzyć – Corazziego czy Błękitny?

Mniej komunikacji, więcej życia
A jak już będziemy mieli odpowiedź na te pytania to trzeba się zastanowić czego oczekujemy od tego placu. Jeżeli placu miejskiego, dostępnego dla pieszych i oferującego funkcje atrakcyjne dla ludzi (taka odpowiedź najczęściej pojawia się, kiedy pytać o to czego ludzie oczekują od placów Warszawy) to zacząć trzeba od pomysłu na uspokojenie rozszałałej komunikacji i na dogęszczenie zabudowy, bo w obecnym stanie jest po prostu za mało miejsc na sklepy i kawiarnie. Same partery bloku po stronie wschodniej to za mało, a po stronie zachodniej są tylko urzędy.

Chcemy przedłużenia terminu składania wniosków

Od dwóch tygodni piszemy do znajomych stowarzyszeń i fundacji informując o możliwości składania wniosków, namawiając do złożenia takiego wniosku. Robimy to, bo władze miasta tego nie robią. A ktoś musi, bo niby skąd ludzie mają się dowiedzieć, że jest taka możliwość i że trwa tylko trzy tygodnie (do 17 grudnia)? Nie ma żadnego spotkania informacyjnego dla ludności, plakatów, ogłoszeń w mediach ani w necie. Na fejsbukowym profilu pani prezydent kwitną słitfotki choineczek z zapalonymi światełkami, a o planie ani słowa. W mediach też cisza (spróbujemy je poruszyć, zobaczymy co to da).

To nie tak powinno wyglądać. Dlatego złożyliśmy w Urzędzie Miasta wniosek o wydłużenie czasu składania wniosków o kilka tygodni i o rozpropagowanie informacji, że takie wnioski są przyjmowane.
wniosek o zmianę terminu mpzp osi saskiej - potw

W poszukiwaniu wizji

Jeśli ten wniosek zostanie rozpatrzony pozytywnie, to uzyskany w ten sposób czas powinien być poświęcony na publiczną dyskusję o tym co jest potrzebne i możliwe, a co nie. Podstawowe pytania to: czy odbudowywać zniszczone podczas wojny budynki? Czy w zabytkowej okolicy powinno się wznosić obiekty o nowoczesnej architekturze? Czy budować nowe parkingi? Czy planem miejscowym można zakazać reklamy wielkoformatowej? To tylko przykłady, wątpliwości jest więcej. Z rozmów, maili i komunikacji na fejsbuku wiemy, że panuje dezorientacja. Ludzie nie wiedzą czy w ogóle można zgłaszać takie propozycje, bo nie mają doświadczeń, na których można by się oprzeć. Więc nie zgłaszają wniosków w ogóle. A w końcu miasto powinno być dla ludzi. Dla zwykłych ludzi, a nie tylko dla specjalistów.

 

Tu chodzi nie tylko o zebranie dobrych pomysłów na tę czy inną konkretną ulicę albo plac. Może nawet ważniejsze jest to, że z wielu różnych wniosków da się uzyskać ogólną wizję tego, jak mieszkańcy wyobrażają sobie ten fragment miasta. Czy najważniejsze dla nich są sprawy praktyczne (transport, dostępność sklepów spożywczych) czy estetyka miasta? Oczekują w tym miejscu eleganckiego salonu stolicy czy raczej niewymuszonej atmosfery, przysłowiowego kocyka na trawniku? Martyrologii i upamiętnienia historycznych bohaterów czy miejsca zabaw i klubów nocnych? Chcą w tym miejscu mieć żywe centrum metropolii z prawdziwego zdarzenia czy zwykłe osiedle mieszkaniowe, dla mieszkańców tutejszych bloków, bez napinania się na wielkomiejskie ambicje? A może w ogóle nie oczekują funkcji centralnych, bo wolą je znajdować w galeriach handlowych? Skoro jest tu Błękitny Wieżowiec to czy to dobre miejsce na wieżowce, czy też drapacze chmur powinny być zgrupowane wokół Pałacu Kultury, a tu jest miejsce na niską zabudowę? Zebranie setek, a może i tysięcy szczegółowych wniosków dałoby możliwość sformułowania takiej ogólnej wizji, na podstawie której można by napisać wytyczne do planu.

Jest tu gdzieś partycypacja?

Ale żeby odpowiedzieć na takie pytania świadomie mieszkańcy potrzebują dyskusji,w trakcie której zweryfikują swoje wątpliwości, umocnią się w postanowieniach, nabiorą nowych pomysłów. Bez niej nie wiedzą od czego zacząć, ani czy ich pomysły są wystarczająco „profesjonalne”, nie mają wyrobionej opinii na wiele tematów. Tak naprawdę wnioski do planu miejscowego powinno się zgłaszać dopiero po takiej debacie.

Tymczasem jak na razie mamy ogłoszenie o przyjmowaniu wniosków ukryte cichaczem w Biuletynie Informacji Publicznej i najkrótszy dozwolony ustawą okres zbierania wniosków. Po linii najmniejszego oporu, aby tylko odfajkować obowiązek.

Ciąża przenoszona

Jest ogłoszenie o przystąpieniu do sporządzania planu miejscowego dla połowy Śródmieścia

Jest ogłoszenie o przystąpieniu do sporządzania planu miejscowego dla połowy Śródmieścia

Ciąża u homo sapiens trwa zwykle dziewięć miesięcy, ale jak widać w przypadkach wyjątkowo trudnych nawet dziesięć. Dokładnie tyle zajęło Urzędowi Miasta urodzenie ogłoszenia o przystąpieniu do sporządzania planu miejscowego dla obszaru Osi Saskiej. Tekst jest krótki (jedna strona A4), w dodatku jest kopią uchwały Rady Miasta na ten temat ze stycznia 2013, więc mogło by się wydawać, że jego sporządzenie to kwestia max godziny. Nic bardziej mylnego.

Tak może się wydawać tylko amatorom, ludziom pracującym w zwykłych biurach, albo na zwykłych uczelniach, którym nie dane było osiągnąć stanu wyższej świadomości dostępnego wyłącznie wybrańcom losu, którzy poznali tajniki gramatyki pracy w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawy. Tam są inne uwarunkowania, tam czas płynie inaczej.
No, chyba że po prostu komputery w Urzędzie Miasta mulą…

Zanim zapadnie cisza

Zazwyczaj wygląda to tak: najpierw Rada Miasta uchwala uchwałę o przystąpieniu do sporządzania planu miejscowego po czym zapada pełna wyczekiwania cisza. Bo z samej uchwały jeszcze nic nie wynika, trzeba czekać aż ogłoszą, że zaczyna się to krótkie okienko czasowe, w którym można złożyć wniosek opisujący co chcemy aby w tym planie było zawarte. Wyczekiwanie jak u Hitchcocka: ogłoszą? nie ogłoszą? Już? Jeszcze nie. A może teraz? Dalej nic. Pewnie w wakacje ogłoszą, jak ludzie będą na wyjazdach. Też nie. To może przed referendum? Eeee, nie, twardzi są. I kiedy już czujność przygasła, w najmniej oczekiwanym momencie pada strzał zza węgła: jest! Ogłosili! Matko święta, teraz! Spieszyć się, bo niecały miesiąc dali na składanie wniosków!

Teraz jest ten czas, kiedy możemy złożyć wnioski do miejscowego planu Osi Saskiej. 20 listopada podpisali to ogłoszenie i ukryli je, o! przepraszam; ogłosili je w Biuletynie Informacji Publicznej. Jest jak na harcerskich podchodach: kto znalazł znak, ten wie co dalej. Trzeba się spieszyć, bo partycypacja w Warszawie to gra dla ludzi z refleksem. Czas na składanie wniosków minie 17 grudnia. I nie ma co odkładać do jutra, bo czas na zastanowienie owszem dają, ale sobie. Na nas czekać nie zamierzają.

Zgłaszajcie wnioski, może je uwzględnią

Jeśli tym razem będzie tak jak zawsze to 17 grudnia zatrzasną się wrota Urzędu Miasta, a my zostaniemy na lata z głuchą ciszą i coraz bardziej odległym wspomnieniem tych paru dni, kiedy pozwolono nam zaproponować coś w sprawie naszego miasta. Młodsi mogą nie pamiętać, ale tacy weterani planów miejscowych jak my, poobijani partycypacją, jeszcze pamiętają dni zgłaszania wniosków do planu Ściany Wschodniej (wielki kawał Śródmieścia na południe od Królewskiej). Eeech, kiedy to było… Zgłaszało się te wnioski, a potem wszelki słuch o nich zaginął. Może jeszcze gdzieś są? Może ktoś je przeczytał w tym podziemnym bunkrze, w którym zgodnie z zasadą jawności życia publicznego podobno jacyś nie znani nam ludzie być może rysują jakieś plany naszego miasta?
Pewnie kiedyś, w przyszłości pokażą co ustalili w sprawie Ściany Wschodniej. Chodzi plotka, ale to nic pewnego, że latem 2014 pokażą, żeby przed wyborami uchwalić. To się nazywa wyłożenie projektu planu do wglądu. Wtedy będzie można zgłosić swoje uwagi do tego, co narysowali. Ale jeśli będą to uwagi zmieniające coś w projekcie to można liczyć co najwyżej na warknięcie Urzędu Miasta: „Nie uwzględniono. Uwagi kreślą wizję zagospodarowania obszaru planu znacząco odmienną od przyjętej w jego projekcie”. Tak było w przypadku planu dla Placu Defilad (tutaj link do naszej strony)

Więc w sprawie planu Osi Saskiej lepiej nie zaspać i teraz zgłaszać wnioski, żeby nie było tak, jak w sprawie planu dla Placu Defilad. Może nie będą odmienne od wizji przyjętej w projekcie? Może się wstrzelą w tę nieodgadnioną wizję stworzoną przez tajemniczego kogoś? A może wizja powstanie dopiero na podstawie tych wniosków? Może tym razem będzie lepiej?

Będzie Plan Miejscowy dla Osi Saskiej

A konkretnie dla Placu Piłsudskiego, Teatralnego, Bankowego i okolic.

Rada Miasta uchwaliła przystąpienie do sporządzania planu miejscowego terenów położonych w samym sercu Wawy – pomiędzy Krakowskim Przedmieściem, Królewską, Jana Pawła II Al. Solidarności. Potężny kawał miasta i potężnie zaniedbany.

Dla nas to oznacza tyle, że uchyla się furtka, przez którą możemy zajrzeć, a może nawet wejść do planowania miasta, które jest w końcu naszym miastem. Co konkretnie można zrobić?

Wizualizacja pałacu Saskiego
Wizualizacja pałacu Saskiego (fot. Grupa M20)

Procedura jest taka:
najpierw ogłaszają przyjmowanie wniosków do planu. I wtedy jest czas na przynoszenie im (albo przysyłanie pocztą) papierków z propozycjami co kto uważa że powinno się znaleźć na tym terenie. Np: przy ulicy takiej a takiej skwer, albo chodnik, albo linia budynków – co kto chce, cenzury nie ma. Forma dowolna (mogą być też załączniki w postaci rysunków), przydałoby się tylko żeby było uzasadnienie. Potem kończy się czas przyjmowania wniosków i zamykają się jak żółw w skorupie, po czym siedzą tam gdzieś u siebie, obradują i rysują plan. Podobno wówczas czytają te wnioski od ludzi i co trafniejsze włączają do planu, ale naukowych dowodów na potwierdzenie tej tezy nie ma. Rok – dwa ciszy, nieraz nawet jeszcze dłużej i jak już wszyscy o sprawie zapomną to znienacka ogłaszają zakończenie rysowania i wykładają efekt swojej pracy do publicznego wglądu. Wtedy można przyjść do urzędu i obejrzeć co wymyślili. Jak się zlitują to nawet wyjaśnią co narysowali i dlaczego, pokażą w którym miejscu. Wówczas zaczyna się drugi krótki moment, w którym zwykły człowiek może się wypowiedzieć, bo ogłaszają przyjmowanie uwag do tego co narysowali. Wtedy znowu można napisać swoje propozycje zmian, poprawek i wysłać im, ale jedynym efektem jest najczęściej otrzymanie odpowiedzi na piśmie, w której informują, że uwagę odrzucają bo jest niezgodna z planem. (tu link do strony o placu defilad) Czyli w praktyce jest tak, że jak już narysowali to jest po herbacie. Władza nie lubi jak mniej mądrzy ją poprawiają.

Granice opracowania planu miejscowego Osi Saskiej
Granice opracowania planu miejscowego Osi Saskiej


Chwilę pomyśleć i pisać

Dlatego tak ważne jest żeby teraz, na początkowym etapie zgłosić sensowne, przemyślane wnioski. I żeby było ich sporo, bo jeśli nie to dojdą do wniosku, że to im daje prawo olania publiczności (był czas na skladanie wniosków – trzeba było składać).
Ustawa daje nam, mieszkańcom możliwość partycypacji, ale w realnej Polsce A.D. 2013 jest tak, że wciąż jesteśmy na etapie wkładania nogi między drzwi, żeby nie mogli ich zatrzasnąć. Teraz jest właśnie taki moment: za chwilę uchylą trochę drzwi, bo tak im ustawa nakazuje, i albo wykorzystamy ten moment i znajdziemy się trochę w środku albo przez następne lata będziemy narzekali, że nie mamy wpływu na własne miasto.
No to jak?

Tak może wyglądać wniosek do planu

Przygotują plan dla Osi Saskiej

Rada Warszawy podjęła decyzję o rozpoczęciu procedury przygotowania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Osi Saskiej. Plan będzie podstawą prawną do wytyczenia przyszłej oraz określenia kształtu obecnej zabudowy.

Procedura planistyczna jest dość skomplikowana i zwykle bardzo długotrwała. Uchwalenie planu miejscowego jest jednak niesamowicie ważne – to podstawowy dokument regulujący co, gdzie i w jaki sposób można wybudować.Plan reguluje, często w drobnych szczegółach, charakter istniejącej i przyszłej zabudowy – od przebiegu ulic, przez wysokość budynków, odległości między budynkami po kolor elewacji, czy nawet kształt klamek.

Plan miejscowy jest szczególnie ważnym dokumentem, bo na jego podstawie kształtowana jest przestrzeń miejska. Dlatego kluczowe znaczenie ma udział społeczności mieszkańców w uchwalaniu planów.